Nasze przymierze.

Bóg się rodzi, moc truchleje… już za parę godzin będziemy świętować urodziny Jezusa dla świata. Zanim jednak wgłębimy się w samo świętowanie, warto dokończyć nasze przygotowanie na przyjście Pana.

Czytając dzisiejsze pierwsze czytanie, napotykamy taką sytuację, która jest zobrazowaniem przymierza. Nie jest to jednak zwykłe przymierze między ludźmi, ale między Bogiem a Dawidem. Postać króla Dawida w Starym Testamencie jest jedną z kluczowych postaci, które są znane wśród Narodu Izraelskiego, zaraz po Abrahamie i Mojżeszu. Nie bez przyczyny wspominam o Abrahamie, ponieważ to dzisiejsze przymierze jest bardzo podobne do tego, które wcześniej zostało zawarte właśnie między Bogiem a Abrahamem.

Zarówno wtedy, jak i dzisiaj przymierze Boga ma charakter jednostronny. To Bóg składa wielkie obietnice, nie domagając się niczego w zamian. Moglibyśmy powiedzieć — szaleństwo, jednak… jest jedna rzecz, którą ominąłem, mianowicie to Dawid pierwszy wyszedł z zamiarem podjęcia przymierza z Bogiem. Ten niby mały gest zmienia wszystko i choć Bóg nie przyjął zamiarów budowania dla Niego świątyni, to jednak docenia pokorę i szczerość króla Dawida, który pomimo wielkiej grzeszności szczerze kocha Boga i jest Mu bez reszty oddany.

Bóg zna nas na wylot i nie oczekuje nigdy od nas czegoś niemożliwego (to my sobie sami narzucamy pewne granice, których boimy się przekraczać). Dzisiejsze czytanie pokazuje nam, że Bóg wszystko nam da, że będziemy mieli wszystkiego pod dostatkiem pod jednym, małym warunkiem. Musimy w pełni mu zaufać i wyjść do Niego jako pierwsi. Musimy odważyć się przyjść do Niego tacy, jacy jesteśmy naprawdę — brudni, grzeszni i pełni zaufania w Jego miłosierdzie. Bóg nie oczekuje od nas, że będziemy przychodzili do Niego czyści jak w reklamach z Vizirem, czy Perwollem.

W drugim czytaniu św. Paweł daje nam wskazówkę jak zrobić ten pierwszy krok. Ciągnie się on w sumie od początku naszych adwentowych rozważań, a mianowicie głoszenie Jezusa Chrystusa, a w Nim chwały Boga. To właśnie w głoszeniu Słowa Bożego św. Paweł dopatruje się najważniejszej roli człowieka, dlatego w całym liście do Rzymian przewija się ten motyw. Także i dzisiaj, na zakończenie listu rozbrzmiewa on szczególnie mocno.

Dzisiejszą Ewangelię większość z nas zna na pamięć. Anioł przychodzi do Maryi i zwiastuje, że urodzi ona Boga. Opierając się na niektórych apokryfach, możemy znaleźć podobieństwo między Maryją a królem Dawidem, ponieważ Maryja tak jak król Dawid wyszła pierwsza do Boga z inicjatywą przymierza. Protoewangelia Jakuba opisuje, że rodzice Maryi, Joachim i Anna przeznaczyli swoją córkę do życia w świątyni, a sama Maryja podobno ślubowała Bogu zachowanie dziewictwa do końca życia. To właśnie to wyjście Maryi z inicjatywą pozwoliło Bogu obdarzyć ją tak wielkim zaufaniem i odpowiedzialnością. Maryja była bardzo pokorną osobą i nawet w czasie Zwiastowania bez lęku potrafiła powiedzieć «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Postarajmy się na tę chwilę przed świętowaniem zdobyć się na chwilę refleksji nad swoim życiem. Zastanówmy się, czy już wykonaliśmy ten krok w stronę Boga, a jeżeli tak, to czy jest on naprawdę szczery i pełen pokory, a nie naszej pychy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.