Patriotyzm ubogich.

Przeżywamy dzisiaj kolejną rocznicę Święta Niepodległości. Wiele osób zapewne wybierze się dzisiejszego dnia na Mszę Świętą w intencji naszej ojczyzny. Być może niektórzy pójdą też na jakiś koncert, marsz, albo biegi patriotyczne, które są ostatnio bardzo modne.

11 listopada to dzień, w którym powinniśmy wspólnie przypominać sobie, czym jest dla nas nasza ojczyzna i co możemy dla niej zrobić. Powinniśmy, ale jak zwykle zamiast wspólnoty rodzą się w nas podziały. Co roku jest problem z obchodzeniem tego święta, bo jak nie wkurzamy się na narodowców, to wchodzą nam w paradę ludzie z KOD-u. W tym roku jeszcze nawet nie zaczęły się obchody, a już powstał spór o to, że były premier został zaproszony na oficjalne uroczystości (mimo że co roku wszyscy byli prezydenci i premierzy są zapraszani). Paranoja. Zamiast grać w jednej drużynie, ponad wszelkimi podziałami to wciąż jak gówniarze szturchamy się i przepychamy tylko po to, żeby pokazać swoje Ja. Swoje, a nie wspólne.

W tym roku Marsz Niepodległości wychodzi na ulicę z hasłem „My chcemy Boga”. Jestem daleki od oceniania tego wydarzenia i ogólnie sama idea marszu bardzo mi się podoba, jednak tegoroczne hasło trochę mnie zastanawiało. Stwierdzam, że każdy, kto dzisiaj się na nim pojawi, powinien zadać sobie pytanie — Jakiego Boga chcę i kim On dla mnie jest? To podstawa, bo jeżeli idziemy po to, żeby iść, to nie ma sensu… lepiej zostańmy w domu i włączmy telewizor, albo poczytajmy książkę. Nie wiem czemu, być może mylnie mi się wydaje, że to hasło ma być manifestem przeciwko muzułmanom; że może ma pokazywać, że my już mamy swoją wiarę i nikt nam tu nowy nie jest potrzebny. Mam nadzieję, że tak nie jest i że naprawdę wszyscy, którzy będą dzisiaj uczestniczyli w tym marszu, będą z dumą w sposób godny manifestowali swój patriotyzm i wyrażali chęć poznania Boga.

Patriotyzm. To słowo dzisiaj szczególnie wybija się spoza szeregu. Co ono oznacza, a raczej co powinno oznaczać i jak ten patriotyzm powinien w nas się objawiać?
Jak podaje Wikipedia, patriotyzm „to postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar i pełną gotowość do jej obrony, w każdej chwili. […] Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością”. Niby wszystko proste i jasne, ale czy naprawdę potrafimy być solidarni ze sobą poza wojnami i gorszymi sytuacjami?

Podczas II Wojny Światowej byliśmy bardzo zgrani, kiedy umierał papież również, ale kiedy przechodzimy do szarej codzienności to trudno nam o zwykłą życzliwość. Prosty gest, jak choćby pomoc starszej osobie w zakupach, czy bezdomnemu, który nie ma co jeść. Nie chcę generalizować, bo nie jest tak, że w ogóle nie pomagamy. Pomagamy i to bardzo dużo. Kiedy zbliża się styczeń, to każdy wie, że już za moment wyjdą na ulice dzieciaki z puszkami i będą rozdawały czerwone serducha WOŚP-u, albo Filip Chajzer ogłasza spontaniczną zbiórkę na powstańców i udaje mu się zebrać ponad milion złotych. To prawda pomagamy, ale zazwyczaj właśnie zza fotela (chyba że dają za to medal, to wtedy z wypiętą piersią lecimy, żeby dumnie pokazać, że pomogliśmy). Boimy się pomagać osobiście, konkretnie.

Ile razy jest tak, że przechodzi koło nas jakiś bezdomny, prosi o pieniądze na chleb, a my go odrzucamy, bo pewnie pijak? To jest trudne, ale nie możemy przechodzić obok tego obojętnie. Dzisiaj wiele osób pójdzie z hasłem na ustach „My chcemy Boga”. Jeżeli chcemy Boga, to zgadzamy się na wszystko, co On nam powie, a On konkretnie mówi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Nikt nie karze nam od razu iść i szukać ludzi bezdomnych w squotach, czy pod mostami. Wystarczy, że zainteresujesz się taką osobą, która może właśnie przechodzi koło Ciebie na ulicy. Czasami bezdomni oczekują po prostu krótkiej rozmowy, zainteresowania. Posłuchaj historii takiej osoby, dowiedz się czemu ulica stała się jej domem. Często oceniamy po wyglądzie, a nie wiemy z kim mamy tak naprawdę do czynienia. Bezdomni to tacy sami ludzie jak Ty i ja. Patrioci, o których też trzeba zadbać, z którymi trzeba być solidarnymi. Więc jeżeli spotkasz taką osobę, to nie odpychaj jej, ale porozmawiaj; daj mu te parę złotych na jedzenie. Jeżeli boisz się, że przepije te pieniądze, to weź go do sklepu i sam kup mu coś do jedzenia.

W przyszłą niedzielę (19 listopada) będziemy obchodzić I Światowy Dzień Ubogich, który został ustanowiony przez papieża Franciszka na zakończenie roku Miłosierdzia. Ten tydzień to dobry moment, żeby zastanowić się nad sobą, nad własnym podejściem do osób ubogich i bezdomnych. To dobry czas, żeby słowa zmienić w czyn.

Bądźmy dla siebie ludźmi i szanujmy się nawzajem. Bądźmy prawdziwymi patriotami. Pokonujmy nasze słabości i lęki przed drugim człowiekiem i nie bójmy się pomagać tym najbardziej potrzebującym, nie tylko od święta. Wołając dzisiaj „My chcemy Boga” szukajmy Go w naszych sercach i w drugim człowieku. Bóg jest miłosierny i potrzebuje ludzi, którzy to miłosierdzie będą namacalnie roznosić do innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.